Nie powiedzial nic wiecej, a ja nie moglam pytac. No, nie moglam. Wyszedl ode mnie o jedenastej, przerazony ta pozna pora. Niespokojne, burzliwe uczucie do Marcina. To nie jest scisle okreslenie. W pewnym sensie, przynajmniej, nie jest scisle. Slyszalam, ze cos mowila, slyszalam oddalajace siej kroki. Wieczorem matka poszla do kina. Poszedlem do pokoju ojca i wyciagnalem magnetofon.
|
|
|
|
Polecamy Kwatera prywatna Kościerzyna-Wybudowanie 5 osobowe, 35 zł osoba, poza sezonem 85 zł. Wypozażenie: aneks kuchenny, parasol plazowy Wyzywienie: kolacje
do plaży 900m restauracje grill
Kościerzyna-Wybudowanie - Matejki
Ksawery Modrzejewski - 865367539
Tematyka:
Polecamy również:
Domki letniskowe Kik Camping Rowy od wody 400m Agroturystyka Biały Grunt Camping Lubiatowo od wody 200m Camping Brzeska w Uniejewie Pensjonat Wisełka do plaży 1100m Akademik Ostrów Świecki
|
|
<
|
Otwieralam drzwi mieszkania z dziwnym uczuciem niepewnosci i zadowolenia jednoczesnie. Nie powiedzial nic wiecej, a ja nie moglam pytac. No, nie moglam. Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Ministrowa albo zona premiera. Zabraklo mi odwagi. Poszedlem do niej nastepnego dnia.
calivita calivita calivita calivita paraprotexPoczul widac chlod bo szczelniej otulil sie szlafrokiem i dlonie zanurzyl w rekawy. Poniewaz siedzial w pewnej odleglosci od biurka, krag lampy tylko glowe jego wylanial z cienia; stozkowate sklepienie lysej czaszki, twarz drobna i pomarszczona o waskich, zwiedlych wargach i z nosem, ktorego ostry zarys nadawal policzkom wyraz ptasiej drapieznosci. Spod polprzymknietych powiek zaledwie widac bylo zrenice: nikle, wyblakle pasemko, nieruchome, uwiezione, zdawalo sie, w skorupie woskowej. „To jest moj ojciec?” - pomyslal nagle Seweryn i ogarnelo go zdumienie, jakby po raz pierwszy odkryl nie znana dotad prawde. Coz go wlasciwie z tym smiesznym, zniedoleznialym czlowiekiem laczylo? Mlodosc, ktora w sobie czul, nie miala nic wspolnego z tamta przywiedla staroscia i sama mysl o prawdopodobienstwie jakiegokolwiek powinowactwa wydala mu sie obrazajaca i wstretna. Mial wrazenie, ze gdyby przez dluzszy czas przypatrywal sie ojcu, powtarzajac sobie jednoczesnie, ze to jest wlasnie ojciec, uczulby wreszcie do samego siebie nienawisc. „Gdybym mial kiedy tak wygladac - myslal - wolalbym nie zyc. Coz bowiem moze wynagrodzic podobna wegetacje, czymze sie jest, gdy przestaje sie przyciagac ludzi, a w ich oczach zamiast zainteresowania znajduje sie obojetnosc? A jednak kiedys... - Seweryn zagryzl wargi. - Nie, nigdy!”
Wtem Gejzanowski podniosl glowe i jego oczy, z wysilkiem wyluskane z woskowego okrycia, spoczely na Sewerynie.
- Wiec chcesz jutro? - powiedzial. - Dobrze... Zajdz do mnie rano, dam ci pieniadze na droge.
Seweryn tak byl przygotowany na odmowe, ze szybka zgoda ojca oszolomila go.
|